niedziela, 12 kwietnia 2009

Wielkanoc

Śniadanko zjedzone z apetytem, bo i ładnie wyglądało i tak samo smakowało. Szykowanie zajęło mi troszkę czasu, bo jak ja udzielałam się w kuchni, tatuś musiał pilnować córeczkę. Niestety co jakiś czas uciekała mu z pokoju, musiałam więc uważać by nic mi nie zniknęło ze stołu. Na szczęście niunia dotrwała jakoś do końca przygotowań i zjadła z nami pyszne wielkanocne śniadanko. Skromne, ale w końcu robione tylko dla naszej trójki, reszta już u rodzinki
Tradycyjnie już przygotowałam sałatkę warzywną, obowiązkowo z kukurydzą, którą uwielbia moja niunia. W wersji lżejszej, bo z dodatkiem jogurtu naturalnego z małą ilością majonezu... podana na liściach sałaty jako podkładki. Jedynie nasza niunia nie zjadła sałatkowego talerzyka :)

Faszerowane jaja według własnego pomysłu, tym razem bez żadnych wymyślnych dodatków, gdyż im bardziej wymyślne, tym w mniejszej ilościu konsumowane przez niuńkę...
.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz