czwartek, 26 listopada 2009

Mini Trdlo, czyli Węgierski Kürtőskalács lub Staroceske Trdelnik w wersji zminimalizowanej

Wrzesień był dla mnie bardzo intensywnym we wrażenia miesiącem. Moja córcia po raz pierwszy poszła do żłobka, a ja wygrałam z pracy wyjazd do Budapesztu. Największym zmartwieniem dla mnie było, jak córcia poradzi sobie z moją nieobecnością, ale okazało się, że poradziła sobie lepiej niż ja...
Jeszcze nigdy nie zostawiałam jej samej na dłużej niż jeden dzień, czy noc, jak była u babci, a tu zebrało się kilka dni... Zadowolona z tego, że Julcia miło spędza czas w Polsce, zajęta byłam zwiedzaniem stolicy Węgier. Mimo, że czasu nie mieliśmy zbyt dużo, pojechaliśmy na Węgry na rozgrywki piłkarskie,
zwiedziliśmy zarówno kawałek Budy, jak i Pesztu...

 właśnie na jarmarku mieliśmy okazję zobaczyć niektóre specjały kuchni węgierskiej, niestety z braku czasu i znajomości tej kuchni nie wszystko mieliśmy okazję wypróbować. Przywiozłam do Polski miód z orzechami i papryczką chili - zaskakujący smak. Natomiast przypadkowo na stronie kotlet.tv znalazłam przepis na ciacho drożdżowe, które widziałam właśnie na tym jarmarku. Zaraz więc poszłam do sklepu po świeże drożdże i zrobiłam coś węgierskiego...

Węgierski Kürtőskalács, lub Staroceske Trdelnik, jak kto woli, chociaż przeglądając zasoby internetu skłaniałabym się ku drugiej nazwie, gdyż jest to danie chyba jak najbardziej czeskie. Sprzedawane są na rynkach, jarmarkach i najlepiej smakują jeszcze ciepłe. Jakby nie nazywać smakuje i wygląda wyśmienicie. Nie miałam za bardzo ochoty bawić się w nawijanie ciasta wg instrukcji zamieszczonej na kotlet.tv, wymyśliłam więc sobie, że wykorzystam do tego moje formy do pieczenia rurek z kremem. I nie żałują, gdyż moje mini Trdelniki wyszły w ten sposób również uroczo. Zresztą sami zobaczcie:
Składniki na 12 sztuk trdlo

CIASTO:
  • 260 g mąki pszennej
  • 110 ml mleka
  • 15 g drożdży świeżych
  • 3 łyżeczki cukru
  • 1 jajko
  • 30 g masła
POSYPKA
  • 2 łyżki cukru brązowego
  • 2 łyżki cukru zwykłego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • drobno posiekane orzeszki
Na szczęście mam maszynę do wypieku chleba, więc robienie ciasta drożdżowego to dla mnie najprzyjemniejsza rzecz pod słońcem. Wsypałam składniki do maszyny, gdy program przechodził w mieszanie wlałam rozrobione z cukrem drożdże, musiałam również troszkę podsypać mąką, gdyż ciasto było za rzadkie. po wyrośnięciu wykrajałam paseczki szerokie na 3 cm i nawijałam na formy do rurek. Potem zwilżyłam pędzelkiem z wodą i obtoczyłam w posypce (zapomniałam dodać cynamonu ale jakoś mi go nie brakowało). Wstawiłam rurki do piekarnika nagrzanego do ok 180'C i piekłam 15 minut.

Trochę mi jeszcze ciasta zostało, więc rozwałkowałam resztę, wysypałam na całość resztę posypki i zwinęłam jak roladę. Pokroiłam w poprzek w małe ślimaczki i lekko rozpłaszczyłam. Troszkę się rozwalały, ale po upieczeniu nie było już tego widać.


2 komentarze:

  1. Wow, super jest ta wersja mini! Jestem pod wrażeniem :) chyba muszę też taką spróbować (muszę!!!), cieszę się, że smakowały no i śliczne są!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciasto fajne ale jak dla mnie mało słodkie, następnym razem dodam więcej cukru i szczyptę soli ponieważ jej zdecydowanie zabrakło. Ogólnie polecam.

    OdpowiedzUsuń