niedziela, 20 grudnia 2009

Pierniczki na zimowe wieczory



Zima, zima, zima - pada, pada śnieg
Jadę, jadę w Świat sankami
Sanki dzwonią dzwoneczkami
Dzyń, dzyń, dzyń...


Już niedługo święta, pora więc na świąteczne wypieki. Nie wiem czy zdążę przed świętami zamieścić jeszcze jakieś posty z moimi wypiekami... Póki co przedstawię wersję roboczą na moje pierwsze prawdziwe, pachnące i mięciutkie pierniczki. Na razie jeszcze bez czekoladowych i lukrowanych ubranek. Przepis znalazłam na niezawodnym blogu mojewypieki. Pierniczki jak najbardziej godne polecenia, nie tylko na święta ale i na zimowy czas...
Wykonałam je z połowy porcji, gdyż pierwszy raz od wielu lat odważyłam się ponownie pieczenie pierników. Pierwsze w życiu pierniczki jakie wiele lat temu robiłam wyszły mi twarde jak kamień i tylko się nadawały na powieszenie na choinkę, skąd zdejmował sobie je nasz piesek. Pora się przełamać i spróbować ponownie.

Składniki na całą porcję:
  • 1 kg mąki
  • 8 żółtek
  • 3 białka
  • 1,5 szklanki cukru (dałam mniej)
  • 3 łyżki kakao
  • 200 ml gęstej, kwaśnej śmietany  
  • 3 łyżeczki sody
  • 4 łyżeczki przypraw (2 cynamonu, 1 goździków, 1/2 kawy rozpuszczalnej, 1/2 pieprzu), można dodać
  • przyprawę do pierników
  • 1 kostka masła/margaryny (250 g)
  • 1 słoik miodu (400 g)
Dzień przed pieczeniem:
Kakao wymieszać z mąką w dużej misce, odstawić. Miód zagotować z przyprawami, odstawić, włożyć masło, poczekać aż się rozpuści, a potem wystygnie. W śmietanie rozpuścić sodę, odstawić - śmietana zwiększy swą objętość (powinna mieć temperaturę pokojową). Białka ubić na pianę, dodać cukier, ubijając, dodawać żółtka. Ubite jaja wlewać do mąki i delikatnie wymieszać, wlać miód i dalej mieszać. Na koniec dodać śmietanę z sodą. Ciasto będzie dość rzadkie. Odstawić je przykryte w chłodne miejsce, w ciągu 24 godzin zgęstnieje.

W dniu pieczenia:
Ciasto podsypać mąką, rozwałkować na gubość 3 mm (nie cienko, najsmaczniejsze są te grubsze pierniczki) i wykrawać pierniczki. Mocno podsypywać maką. Blachę wyłożyć papierem lub folią aluminiową, pierniczki ułożyć w pewnej odległości od siebie. Piec w temperaturze 180ºC przez 7-12 minut (w zależnosci od grubości i wielkości, ja piekłam 7 minut). Studzić na kratce. Można pierniczki polukrować lub ozdobić. Jeśli mają być błyszczące, przed pieczeniem posmarować roztrzepanym białkiem.

Julcia mi również i przy tych pierniczkach pomagała, więc z końcówki ciasta, gdzie już było sporo mąki ulepiłam i upiekłam jej szybciutko bałwanka. I wbrew obawom (ta ilość mąki ) był puszysty i mieciutki.
Smacznego :)

Ja zaraz po wyjęciu pierniczków z piekarnika zjadłam kilka jeszcze ciepłych, wyszły przepyszne, leżą już z tydzień w pojemniku i nadal są miękkie, w ogóle nie stwardniały. Przed samymi świętami część polukruję a część poleję glazurą czekoladową...

2 komentarze:

  1. piekłam je rok temu, piekę i w tym :)
    wczoraj nastawiłam ciasto, dzisiaj wieczorem bedzie wielkie pieczenie, z tamtego roku mam te same wspomnienia co Ty: są niesamowicie mięciutkie :))
    ps. u mnie rok temu była podwojna porcja;) dzisiaj juz pojedyncza, bo moze jeszcze zdąze z jednymi na ktore mam ochote :)
    ps2. sliczny bałwanek Córeczki!

    OdpowiedzUsuń
  2. bałwanek ma trochę przerażającą minkę :) ale to było na szybkiego wymyslone i nie miałam nic innego do udekorowania

    OdpowiedzUsuń