piątek, 13 sierpnia 2010

Płatki ryżowe z malinami

Uwielbiam sezon na wszelkie owoce, szczególnie te, które są u mamy w ogródku. Niedawno skończyły się śliwki, niestety mamy tylko jedno drzewko, więc nie ma ich dużo, ale drożdżówkę ze śliwkami zdążyłam upiec. A teraz czas na maliny. Kiedy były upału nie było ich wiele, jedynie dzieciaczki sobie podjadały z krzaczka. Ale teraz mają i deszcz i słońce, więc jest ich dużo i starcza dla każdego...

Wiadomo najlepsze są prosto z krzaczka, tym bardziej, że w naszych raczej nie uświadczy się robaczka :) Trzeba tylko uważać, kiedy dookoła krzaczków latają bąki, czy pszczoły.

Dzisiaj zerwane malinki przygotowałam sobie na kolację. Ugotowałam sobie płatki ryżowe (jeśli można to nazwać gotowaniem - zalałam wrzącym mlekiem) i posypała je malinami.

Czasami takie najprostsze dania są najlepsze, dlatego życzę Wam obfitego sezonu owocowego. Korzystajmy pełną parą, bo nie ma nic lepszego niż świeże owoce prosto z własnego ogródeczka.


1 komentarz:

  1. jak pysznie i lekko! zaczynam już myśleć o śniadaniu :)

    OdpowiedzUsuń