sobota, 11 grudnia 2010

Zima pachnąca pierniczkami


Zima na ogródku dziadków wygląda przepięknie, skorzystałyśmy więc z okazji i poszłyśmy z Julcią się pobawić w śniegu. Julcia bardzo chciała zrobić aniołka i ulepić bałwanka. Jak widać z aniołkiem jej się udało, ale niestety na bałwanka śnieg był zbyt sypki i nie dało rady. Ale następnym razem nam się uda...  


 A po wspólnej zabawie nic tak nie smakuje jak pierniczki samodzielnie upieczone...

Przepis znajdziecie tutaj

3 komentarze:

  1. Fajnie, kiedy dzieci bardziej pomagają niż przeszkadzają. Muszę starszego syna wciągnąć w pieczenie, bo córki się nie doczekałam :)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z premedytacją pierwsze blaszki upiekłam sama a na koniec dopiero zawołałam córcie, bo wiedziałam, że mąka będzie wszędzie w ogromnej ilości... Jedną blaszkę wyciskała foremki ze mną a ostatnią już sama robiła. Pod mąką ledwo można było zobaczyć ciasto, ale jaka radość :)

    OdpowiedzUsuń
  3. zapach takich domowych pierniczków jest magiczny :)

    OdpowiedzUsuń