poniedziałek, 28 lutego 2011

Smażone pierożki nadziewane... wg upodobań kapustka, grzyby, mięsko

Szybko zabrałam się za robienie pierożków, żeby mieć coś na obiad... W pewnym momencie pomyślałam, że może dla odmiany usmażę moje pierogi, zamiast je tradycyjnie ugotować. Poszperałam troszkę w internecie i stwierdziłam, że nie będę robić z jakiegoś konkretnego przepisu, tylko po prostu usmażę te co mam. 
Ciasto na pierogi robię teraz wg najprostszego przepisu: mąka, sól i wrzątek. Ładnie wyrabia się ciasto, pięknie się kleją pierożki, jest delikatne i miękkie...
A po sklejeniu pierożków, smażyłam je kilka minut na oleju. Najpierw tylko 3 sztuki na spróbowanie i gdy stwierdziłam, że są dobre, zrobiłam już dla W więcej... Dostał do tego jeszcze zupę pomidorową. Fajnie by pasował barszczyk, ale nie lubi...
Najlepszym komplementem, że były dobre - jest to, że gdy już wszystkie zjadł, zapytał, czy jest ich więcej.
Następnym razem zrobię więcej, mogą być z nadzieniem z kapusty, grzybów, mięsnym...

4 komentarze:

  1. Ptasie_Mleczko28 lutego 2011 16:58

    Nie widziałam nie-nadziewanych pierogów, dziwna nazwa... :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miało być napisane czym :) już poprawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawe. Zawsze robię pierogi o bożemu, więc gotuję. A takie pieczone mogą być bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń