wtorek, 6 września 2011

Zupa piknikowa, czyli pomidorówka

Wszystko zaczyna się od tego, że moja córcia uwielbia zupę pomidorową z makaronem. W trakcie wyjazdów zazwyczaj zaopatrujemy się w tzw. "suchy prowiant", ale każdemu w końcu się znudzą bułki z serem, wędliną, pomidorem, zagryzane kiszonym lub świeżym ogórkiem, w które zaopatrzyła nas moja mama.
Jadąc z jakieś wycieczki w górach, moja córcia wołała, że chce na kolację zupę pomidorową. Kupiłam więc w najbliższym sklepie 
  • sok pomidorowy,
  • kostkę warzywną 
  • makaron 
i tak oto zrobiłam na szybkiego zupę dla Julci... A że na drugi dzień jechaliśmy zwiedzać Skalne Miasto w Czechach, dorobiłam jeszcze pomidorówki aby był pełen termos, ugotowałam makaron i na koniec zwiedzania zrobiliśmy sobie piknik na świeżym powietrzu...
Julci bardzo się spodobało takie jedzenie na trawie, więc ten sam patent wykorzystałam jadąc na Woodstock, tym razem zupa była na rosołku, który dała nam moja mama...

1 komentarz: