wtorek, 16 października 2012

Puree z dyni

Sezon dyniowy rozpoczęty i w tym roku i ja się przyłączam do niego. A, że piękne dynie rosną u mojej teściowej na polu wstyd byłoby ich nie wykorzystać.

Z Ameryki przyszła do nas moda na dynie ale jako ozdoba domu, lampiony wycinane z dyni. Ale jako potrawa w mało którym domu jest wykorzystywana dynia. U mnie było podobnie, więc w tym temacie jestem nowicjuszką - no ale od czego jest internet. Mam już kilka pomysłów na wykorzystanie dyni, ale najpierw zaczęłam od bazy - puree z dyni, po przepis zajrzałam do kotlet.tv.
Miałam spory kawałek pięknej pomarańczowej dyni.
  • Pokroiłam część na kawałki, wycięłam miękki miąższ (wcześniej z córcią wyjmowaliśmy pestki do suszenia).
  • Podzieliłam dynię na spore kawałki nie obierając ze skóry i ułożyłam w prodiżu. Całość przykryłam folią aluminiową i piekłam w temperaturze 180'C około godzinę. Najlepiej po jakimś czasie nakłuwać kawałki dyni widelcem i sprawdzić czy jest już miękka.
  • Po wyjęciu z piekarnika zdejmowałam skórkę, rozgniotłam takim rozgniataczem do ziemniaków (jak to się naprawdę nazywa?) i ułożyłam w sitku wyłożonym pieluchą tetrową do odsączenia na całą noc.
Tak przygotowana baza z dyni posłuży mi do różnych dań.


2 komentarze:

  1. Piękne okazy!:) U mnie podobne ilości, tylko dlaczego ja nie przepadam za dynią?:(
    Może u Ciebie znajdę jakiś inspirujący wpis na jej wykorzystanie?:) Szkoda byłoby zmarnować:)

    OdpowiedzUsuń
  2. już mam dwie pozycje do wrzucenia na bloga z dynią w roli głównej :) zapraszam niedługo

    OdpowiedzUsuń